niedziela, 12 kwietnia 2020

7 myśli na temat Zooma

Czy u Was też kwarantanna sprzyja wewnętrznym wywodom i rozmawianiu z samym sobą? U mnie zdecydowanie tak, dzisiaj na przykład bardzo intensywnie kłóciłam się sama ze sobą czy zjedzenie jeszcze jednego kawałka placka to na pewno dobry pomysł. No i doszłam do wniosku, że oczywiście że tak. Moje drugie ja próbujące ściągnąć mnie na dobre tory zdrowej diety obraziło się i poszło się schować do szafki gdzieś pomiędzy spiruliną a surowym kakao. Także dzierżąc wielki kawałek placka w dłoni, dzielę się dzisiaj kawałkiem siebie. Żeby nie było, że gadam tylko sama ze sobą. Przedstawiam moje wewnętrzne rozterki na temat nowej sytuacji jaka pojawiła się w moim blond życiu i pewnie w życiu wielu z Was. Przejście na zajęcia online. Wszystko zachowa się na piśmie, tak dla potomności. Krótki pamiętnik z czasów zarazy, czyli 7 myśli na temat Zooma ;). 




Myśl nr 1. 
Panika i wyparcie.  

Nauczanie online? W życiu! Nie dam rady, mam za słaby komputer/internet/myszkę. A nie...myszki w ogóle nie mam. Jaki zoom? Szerowanie ekranu? Taaa...jasne... i co jeszcze? Może jeszcze grę online zrobię?  

Myśl nr 2. 
Po obejrzeniu krótkiego tutorialu  

Phi! Ja nie potrafię? Potrzymaj mi moją zimną kawę! 

Myśl nr 3. 
Po pierwszych próbach 

No i po co było panikować? I nawet grę zrobiłaś. I tylko jeden raz w coś wlazłaś i nie potrafiłaś wyjść i prawie rzuciłaś soczystym słowem na K przy uczniu po drugiej stronie laptopa. Ale się powstrzymałaś. To by była dopiero trauma.    

Myśl nr 4. 
Przed pierwszą lekcją na serio 

Jednak pomimo tego, że to lekcje online wypadałoby się ogarnąć. Czy ja dzisiaj spałam w tej koszulce? 

Myśl nr 5. 
Po kilku przeprowadzonych lekcjach  

Od zawsze chciałam wypróbować prowadzenia lekcji z kanapy. W mojej ulubionej półleżącej pozycji. Skoro można w ten sposób obejrzeć cały sezon serialu na Netflix to czemu nie prowadzić lekcji, najlepiej 5 pod rząd. Bajka!  
Chyba coś mi się stało z szyją, może pójdę na spacer po podwórku...czy to dziwne skrzypienie to były moje kolana?   

Myśl nr 6.
Po spojrzeniu w lustro po 3-dniowym maratonie nauczania online 

Borze szumiący! W tym miejscu były kiedyś moje białka, teraz to jakaś dziwna konstelacja czerwonych pasków. Prawa ręka jakoś dziwnie mi się układa i chyba zaczynam mieć garba. Może jednak prowadzenie lekcji z kanapy to nie jest za dobry pomysł. 

Myśl nr 7. 
Like a pro 

Zaoszczędzę miliony na tuszu i papierze, kto by pomyślał że można zrobić lekcję bez użycia ani jednego skrawka papieru. W sumie to ten zoom nie jest taki zły.
O nie! A co będzie jak zapomnę jak się korzysta z nożyczek? Od miesiąca nic nie wycięłam, to chyba jakiś nowy rekord.   


A jak przebiegał wasz proces myślowy podczas przerzucania się na zajęcia online?  
Też doszliście do wniosku, że w sumie nie było się czego bać, czy wręcz przeciwnie? 



4 komentarze:

  1. Podobnie, tylko w pewnym momencie po doniesieniach prasowych na temat ZOOM doszła panika z serii: "jak nic zamkną mnie, siedzieć pójdę, a tam źle karmią i pewnie paru moich uczniów siedzi..... czy ja dla nich nie za wredna byłam?" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha xD no ja doszłam do wniosku po tych doniesieniach prasowych, że "eeee nie chce mi się już w nową platformę bawić" no i zostałam, na szczęście od samego początku miałam ustawiony waiting room więc nic dziwnego się nie działo, na razie jest spoko, mam nadzieję że nie będę musiała na nic innego się już przerzucać bo oszaleję ^^

      Usuń
  2. Mniej więcej :)))
    Z tym że jeszcze były łzy bo nie cierpię się w kamerze, ale Ufff..., niekompatybilna z resztą sprzętu i tak jakoś wyszło że w zamian udostępniam grafiki z canvy z proverbs/ idiomy i innymi motywacyjnym hasłami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zawsze uciekam przed kamerą/aparatem, ale o dziwo ta w komputerze mi nie przeszkadza, może ze względu na to, że i tak niewiele w niej widać ;)

      Usuń